Wybrałam się śladami moich Dziadków, by sprawdzić, jak zmieniło się ich ulubione uzdrowisko. Chodź, pokażę Ci Krynicę na starych pocztówkach 🙂

Jedną z większych radości minionego roku było dla mnie dorwanie się do pudełka, w którym przechowywane były pocztówki, jakie znajomi wysyłali dawno temu do mojej Babci i Dziadka. Wśród wielu podniszczonych już kartek znalazłam także te wysłane z Krynicy – drugiego mojego ulubionego polskiego miasta. A że w grudniu miałam zajrzeć do rzeczonej Krynicy na dwa dni, postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment. Oto jego wyniki 😉

 

Powrót po latach

 

W Krynicy byłam wiele razy – jeszcze w szkolnych czasach praktycznie co roku jechaliśmy tam z Rodzicami na ferie zimowe. Kiedy poszłam na studia ten zwyczaj niestety umarł śmiercią naturalną. Tym większa była moja radość z nieoczekiwanego, firmowego wyjazdu. Byłam ciekawa, jak zmieniło się to miasto, odkąd widziałam je ostatni raz kilka lat wcześniej. Całkiem sporo, jak się okazało. Zniknęły niektóre budynki: rozsypały się ze starości lub zamieniły się w podwaliny czegoś o wiele większego. Inne zmieniły nazwy lub klimat wnętrza. Większość moich ulubionych jadłodajni była zamknięta, bo połowa grudnia to jeszcze nie sezon turystyczny. Mimo to miło było zobaczyć znajome miejsca… I sprawdzić przy okazji, jak się trzymają w porównaniu z tym, co było jakieś 40 lat wcześniej.

 

Stare pocztówki z Krynicy

 
Wpis 05 - Krynica na starych pocztówkach

Stare łazienki mineralne i borowinowe

 
Wpis 05 - Krynica na starych pocztówkach

Stary Dom Zdrojowy (1977 r.)

 
Wpis 05 - Krynica na starych pocztówkach

Willa Witoldówka (1988 r.)

 
Wpis 05 - Krynica na starych pocztówkach

Pijalnia Główna (1976 r.)

 

Ostatecznie nie udało mi się dotrzeć do wszystkich miejsc, które chciałam „sprawdzić”, ale to dobry pretekst, by znowu pojechać do Krynicy. Poza tym mam przecież jeszcze całe pudło starych pocztówek z wielu innych miejsc, nie tylko w Polsce… 😉 A Ty? Dostałeś jakieś wiekowe pocztówki „w spadku” po Dziadkach? Pochwal się w komentarzach! Zdjęcia są oczywiście bardzo mile widziane 😀

 

Trzymaj się ciepło!
Marta